Praca online i gdzie teraz jestem – część 3

with Brak komentarzy

praca online, zdalna praca

Zanim podzielę się z Wami, gdzie teraz jestem, na jakim etapie mojego zawodowego spełnienia przypomnę o spotkaniu z Kamilą Czarnomską. Moja trener kariery pokazała mi co powinnam zmienić zawodowo i na jakie ustępstwa mogę sobie pozwolić na początku drogi (nie dając się wykorzystać), żeby móc realizować swoje marzenie, czyli praca online.

Jeżeli dopiero tu trafiliście, dla uzyskania pełnego obrazu mojej pracy warto przeczytać poprzednie dwie części.

część 1 - Praca online i noworoczne postanowienia

część 2 - Praca on line i fajni ludzie

Już teraz wiedziałam czego mi brakuje. Oczywiście musiałam iść na wiele ustępstw, żeby zbliżyć się do mojego celu. Ale teraz kompletnie mi to nie przeszkadza. Na początku mojej drogi z uporem wykręcałam się od prac, które nie mają nic wspólnego z moimi marzeniami (mniej lub więcej). Nie chciałam robić nic, co nie jest właśnie tym konkretnym zleceniem. Po wielu rozmowach stwierdziłam, że faktycznie muszę się ogarnąć. Wiele kursów, przedmiotów, narzędzi czy potrzebnych materiałów kosztuje. A drzewko z pieniążkami w moim ogródku nie kwitnie.

Z czego wynikał mój upór? Między innymi z wpajanej przez moich rodziców uczciwości pracy (Tu pokłony dla nich).

Wiedziałam z całą pewnością, że jako wolny strzelec, w obecnych czasach zwanym freelancerem, nie mam najmniejszej ochoty na lewe zlecenia. A przecież praca on line może być rozliczana tylko dzięki działalności gospodarczej. Nic bardziej mylnego (lekcje Kamili), przecież istnieje coś takiego jak umowa zlecenie, czy umowa o dzieło. Pracując online i pisząc artykuły przede wszystkim dla instytucji, firm, szkół można takowe zawierać i nie ma w tym nic strasznego. I wilk syty i owca cała. Więc zabrałam się do roboty.

Przyszło lato i kolejne, trzecie już spotkanie See Bloggers (lipiec 2016 rok). Udało mi się zdobyć bilet i pojechałam. Tym razem postanowiłam podzielić wykłady i warsztaty na dwie części, tą techniczną i podróżniczą. Strefa kulinarna nie odkrywała już wielu tajemnic przede mną, choć interesuje mnie właśnie ta tematyka i na niej głównie bazuję w pracy. Ale swój warsztat szlifuję w tak zwanym realu, chodząc na praktyczne kursy i czytając mnóstwo książek i artykułów. Do tego miałam już dość sporą wiedzę o swoich brakach, więc też było mi łatwiej przesiać multum informacji. A dlaczego poszłam w kierunku podróży? Bo to kocham najbardziej na świecie. I fakt, iż zrobiłam wiele kroków wstecz, które odsuwają mnie od ich realizacji, nie oznacza, że nie dojdę do tego ponownie. Heh… nie tracę nadziei.

Na tym zlocie poznałam fantastycznych ludzi z LosWiaheros, którzy przypomnieli mi kim właściwie jestem, co kocham, co mnie kręci i z jakiej rodziny pochodzę. Tak naprawdę od nich zaczęła się moja cyfrowa obsesja na maksa. To był wykład, a raczej historia, która całkowicie zmieniła moje nastawienie, pokazała ogrom możliwości, kiedy człowiek chce się spełniać i co można osiągnąć, choć łatwo nie jest. Przedstawili wielu ludzi, cyfrowych nomadów, którzy żyją w świecie który mnie fascynuje i przeraża jednocześnie. Dlaczego? Muszę przecież pamiętać, że mając dziecko, dom, Pana Małżonka i psa, mam inne ważne zadania i priorytety.

Życie nomadów wydawało się niemożliwe, choć Tymek uwielbia wszelakie formy wycieczek. W tym też czasie poznałam Natalię i Łukasza, którzy tworzą rodzinę, moją synka i córeczkę (wtedy jeszcze brzuszek – gratuluję). Dla nich wszystkie moje obawy, wydawały się sztucznym wytworem. Oni podróżują razem z dziećmi, a swoimi doświadczeniami, receptami na życie w podróży z dziećmi dzielą się na blogu http://www.tasteaway.pl/.

I tak powstał plan ostateczny (na dzień dzisiejszy oczywiście). Ja rozwijam na maksa moją pracę online, jednocześnie pracując off line, żeby zarobić na wycieczki i przyziemne zachcianki. A z czasem w wir życia i wspólną firmę wciągnę Pana Małżonka. Życie dopiero przed nami, a mamy coraz więcej możliwości. Tylko trzeba się nauczyć jak z nich korzystać by osiągać cel.

Jednym z nich jest właśnie praca online. Która umożliwi mi (w przyszłości nam) pracować z różnych miejsc na świecie. Stworzyłam piękny plan (jeden z miliona) i tego ostatniego ściśle się trzymam od kilku miesięcy. Wiadomym jest, że w miarę realizacji i nauki zaczęły się rodzić pytania i kolejne zadania, które trzeba zrealizować. Nie od dziś wiadomo, że tylko osoba, która „coś” wie na dany temat, potrafi zadać pytanie. I ja już jestem na tym etapie, że mam ich tysiące.

Jak widzicie moje początki, praca online i realizacja planów sięgają 2015 roku. Półtorej roku zajęło mi ogarnięcie myśli, znalezienie odpowiednich szkoleń czy ludzi, którzy to wszystko pomogli mi uporządkować, ale nie wspomniałam o pewnej osobie. Przemiłej kobiecie, która miała ogromny wpływ na to wszystko. Kiedy miałam chwile zwątpienia dawała mi takie kopy energetyczne, że chodziłam jak w zegarku. Kiedy brakowało mi zleceń, przedstawiała mnie odpowiednim ludziom. Kobieta, która bezinteresownie dzieliła się swoją, przez lata zdobywaną wiedzą tylko dlatego, że widziała we mnie potencjał. I choć przedstawiła nas sobie praca, teraz lubimy porozmawiać o pierdołach pijąc pyszną kawę. I to właśnie ona przewijała się bezszelestnie przez wszystkie wspomniane przeze mnie wątki i etapy. Nie pozwalała mi się poddać. Nie wspominałam o niej celowo, bo w tym przypadku słowo powtarzane straciłoby na wartości. A bez niej nie pisałabym do Was. Agnieszko – dziękuję.

Nie trudno się zorientować, że jestem na samym początku drogi sobie wyznaczonej. Właśnie dlatego, tu, na łamach bloga, postanowiłam się z Wami podzielić swoimi odkryciami, porażkami i osiągnięciami w dążeniu do celu, spełnienia się w pracy online, podróżowaniu, kulinarnym świecie i wszystkich moich miłościach, które tworzą moją rodzinę.

 zdjęcie: http://www.jestrudo.pl/darmowe-zdjecia/
Follow Ilona:

Ilona Klein-Tragier – copywriter i organizator eventów w Trójmieście. Specjalizuje się w trzech ulubionych tematach: podróże, smaki i organizacja. Tworzy wydarzenia, dba o wizerunek, żywienie i relaks. Uwielbia kawę, kuchnię włoską oraz podróże.