Jedzenie kontra czas

with Brak komentarzy

jedzenie konta czas, dieta dla zapracowanych

Brak czasu na jedzenie to problem wielu osób. Znają go doskonale mamy, kobiety przedsiębiorcze, korporacyjni pracownicy i miks tego wszystkiego. Jak już kiedyś pisałam CZAS to towar, za który wielu z nas oddałoby wiele (poczytaj TUTAJ).

Wydawałoby się, że poświęcam gotowaniu i jedzeniu wiele czasu, rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Gdyby nie mój cudowny zamrażalnik, który nie jednokrotnie ratuje mi życie to obiad na stół by nie wyjechał. Owszem, dużo piszę, czytam, szkolę się w tematyce kuchni. Godzinami opracowuję przepisy, aby przetestować smak, obfotografować i puścić w świat, ale nie znaczy to jednak, że tylko gotuję 🙂 Często słyszymy z Panem Małżonkiem, jak to jest super i jak fajnie, bo my to mamy urozmaicenie i szaleństwo kulinarne, heh…. Kulinarna uczta na co dzień. No niestety nie…

Z racji zmiany sposobu pracy musiałam dużo się szkolić, co dalej czynię oczywiście. Spotykałam na swojej drodze przeróżne kobiety, wiele mam, żon, prezesek, dyrektorek. Wszystkie one skupiały się na marketingu (tu sama powinnam przysiąść ;P), organizacji prac, stronach, pozycjonowaniu, kadrach, księgowości… i wiele by tu wymieniać, ale żadna nie pomyślałam o jedzeniu i dobrej organizacji strefy kulinarne swojego dnia. Oczywiście można zamawiać katering, mieć prywatnego kucharza, nianię która ugotuje dobre jedzonko dziecku, czy wykupić na stałe stolik w ulubionej restauracji. Ale czy na pewno to właśnie chcemy?

U mnie również tak było. Czasami całymi dniami pracowałam poza domem, więc Panowie wciągali byle co, kupione w słoiku lub pudełku. Bywało, że nawet pracując na miejscu, 8-10 godzin spędzałam przed komputerem i czas nagle się dziwacznie zapętlał, bo po chwili wszyscy byli w domu, a ja nie zrobiłam nawet zakupów. Cóż…. Mimo, iż w kulinariach pracuję nie zawsze to tylko gotowanie 🙂 Klasycznie – szewc bez butów chodzi.

Prawda jest taka, że większość czynności w firmie robię sama, jak wiele początkujących marek. Przez zdjęcia, infografiki, teksty, księgowość, szykowanie ofert, czy e-produktów do samej sprzedaży. Gotowania w tym wszystkim jest może 10% choć branża kulinarna, więc nie jest tak jakby się wydawało. Czasu często mi brakowało, co zaczęło mnie frustrować. Mój organizm zaczął się buntować, ja robiłam się częściej senna, co za tym idzie w pracy byłam do kitu. Zero zadowalających efektów, koszmar. Prawda jest taka, że moje jedzenie było do bani, a o posiłkach moich mężczyzn nie wspomnę, więc walnęłam pięścią w stół.

STOP!!!

Zaczęłam opracowywać strategię -jedzenie konta czas 🙂 Komponowanie odpowiednich posiłków doskonałych jakościowo i szybkich w przygotowaniu stało się bardzo ważne. Nie mogę nadal sobie pozwolić na spędzanie wielu godzin w kuchni, czy co 3 godziny skręcaniu do przydrożnej restauracji lub co gorsza szybkich zapychaczy.

Dobra organizacja, przemyślane zakupy, odpowiednio dobrane posiłki dla całej rodziny i przede wszystkim zmiana nawyków oraz wprowadzenie małej rutyny (choć za tą nie przepadam). Tak się wciągnęłam w wynajdywanie rozwiązań idealnych, że postanowiłam się tym dzielić. Wystarczyło się wkurzyć na samą siebie, żeby stworzyć swój flagowy produkt, na warsztatach i szkoleniach przekazywać swoją wiedzę, tym samym oszczędzając ogromną, wierzcie mi ogromną ilość czasu moim studentom. Klasyczne warsztaty kulinarne zaczęły powoli być wypierane przez inne. Właśnie te, które rozwiązały niegdyś mój problem, a teraz pomagają innym. Odnalazłam się w tym i bardzo mi dobrze w tym moim czaso-kulinarnym świecie.

Tak  powstał Smaczny Biznes. Zaczęłam opracowywać proste listy zakupów, które zawierały odpowiednie produkty, kulinarne checklisty, żywieniowe plany tygodniowe i palnery miesięczne. Zaczęłam rozmawiać z ludźmi, pytając jakie oni mają problemy. Okazało się, że nawet te osoby, które dbały o żywienie, korzystały z usług doradców, czy dietetyków miały problem z realizacją zaleceń. Dostawały listę co musi ich dieta zawierać, ale potem szło wszystko w odstawkę, ponieważ brakowało im czasu na wyszukanie przepisów, które spełniałyby takie kryteria. Zaczęłam więc komponować przepisy na dania, których przygotowanie nie zajęłoby więcej niż 30 minut i były tak skomponowane, żeby dały energię kiedy jej potrzebujemy i wyciszyły, kiedy powinnyśmy odpocząć.

Zaczęłam tworzyć przepisy, które w przyjemny sposób pozwoliłyby na popełnianie kulinarnych grzeszków i takie które rozpieszczą nas w wolny dzień.

Czy jestem dietetykiem? Nie 🙂 i na chwilę obecną nie zamierzam nim być. Ale posiadam tę wiedzę i zdrowy rozsądek, która pozwala mi na stworzenie strefy kulinarnej ułatwiającej życie. Współpracuję też z dietetykami, których jestem uzupełnieniem lub którzy weryfikują czy uzupełniają mnie, tak aby finałowy produkt spełniał Wasze oczekiwania.

Jeżeli chcesz porozmawiać o tym jak zmienić nawyki i znaleźć równowagę między pracą, prywatnym życiem, a tym jak się odżywiać, żeby wzmocnić swoje siły i zadbać o zdrowie, zapraszam na naszą zamkniętą grupę na facebooku, którą znajdziecie TUTAJ.
Follow Ilona:

Ilona Klein-Tragier – redaktor i architekt potraw. Specjalizuje się w tworzeniu treści branżowych, na potrzeby mediów społecznościowych i stron www. Organizuje eventy, dba o wizerunek, żywienie i relaks. Jej pasją jest gotowanie, fotografia szczegółu i kulinarna oraz podróże.

podróże, fotografia, kuchnie świata, kawa i praca online ♥ naprawdę warto się zapisać na nasz newsletter!

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl