Hoe i piknik z maluchem

with Brak komentarzy

hoe

Mam kilka takich miejsc, gdzie wracam na krótki relaks. Jednak to skradło moje serce wiele lat temu i zawsze będę tam wracała naładować baterie i zrelaksować umysł. Plymouth Hoe, potocznie nazywane Hoe, to duża, otwarta przestrzeń na południu Angli, w portowym mieście Plymouth.

Może się niektórym z Was wydać miejscem banalnym, jednak Hoe w Plymouth działa na mnie jak joga, masaż i inspiracja w jednym. To moja strefa luksusu, gdzie psychicznie odpoczywam od zgiełku codzienności, od pracy (choć bardzo ją kocham) i całej rzeczywistości. Jak tylko jestem w Plymouth, a jest to moje ukochane miejsce i mój drugi dom, to całodniowy wypad na Hoe jest obowiązkowy. Jeden dzień przeznaczam na ten długi spacer. Odrywam się od pracy, pakuję niezbędne rzeczy, zabieram rodzinkę i w drogę.

W połowie dnia, zawsze mamy dłuższy przystanek na polance pod latarnią. Cudowny widok, mnogość statków, okrętów, jachtów i fale obijające się o klify. To idealne miejsce na mały piknik, zabawę z maluchem i gapienie się na wodę. Tak właśnie odpoczywam 🙂 ale tylko tam… Dlaczego? Bo z natury jestem osobą ciekawską, z adhd i nie potrafię siedzieć dłużej niż 10 min w miejscu, którego jeszcze nie znam. Jak wyjeżdżamy na jedną z naszych wycieczek, siedzenie w jednym miejscu cały dzień nie wchodzi w grę. Chyba, że wynika to z potrzeby i chęci spożywania posiłku lub wycieczka połączona jest z moją pracą. Tylko w takiej sytuacji mogę siedzieć tak długo w jednej strefie 🙂 Ale zwykle jestem tak ciekawa każdego zakątka, że spacer po mieście tylko truchcikiem 🙂  A Hoe, znam od kilku lat. Często tam przebywam, więc nie mam potrzeby gonienia za każdym kamieniem, zakamarkiem, tajemniczą bramą lub krzaczkiem… To właśnie tam pozwalam sobie na mniej aktywny relaks 🙂

Polecam jeden z moich wpisów o jednodniowych wycieczkach z dzieckiem. 
Znajdziecie w nim też praktyczną checklistę do ściągnięcia 🙂
http://www.wayoftaste.com/jednodniowa-wycieczka-z-dzieckiem/

Oczywiście mam kilka ulubionych gadżetów, których nie może zabraknąć. Piłka, rolki, wypełniony kosz piknikowy, magnetyczne domino i oczywiście aparat fotograficzny 🙂 Na temat smakołyków piknikowych i na całodniowe wyprawy możecie poczytać TU.

Wracając jednak do HOE, gdy pierwszy raz stanęłam na wzgórzu oszalałam. Nie wiem co mnie tak przyciąga? Jest tam pełno ludzi, niedaleko centrum miasta, samochody. Ale ja chyba mam inaczej. Wielu moich znajomych chciałoby się zaszyć gdzieś w maleńkiej, wiejskiej chacie, rozpalić ognisko i popijać ulubiony eliksir. Ja? Może jeden dzień, ale po chwili oszalałabym i zanudziła na maksa. Odpoczywam w miejscu gdzie jest gwar i ruch okraszony widokiem na wodę <3 Warunek jest jeden, otaczają mnie tylko moi bliscy, a dookoła nikt mnie nie zna. Lubię patrzeć jak ludzie spacerują i robią sobie zdjęcia. Obserwować ich przeróżne zachowania i czasami śmieszne zabawy. Czerpać inspirację i energię z szumu fal. Zapomnieć o mojej rzeczywistości i na chwilę wyłączyć gen pracusia. To miejsce znam i bardzo je kocham. Tą miłością od razu zaraziłam Pana Małżonka, a teraz oboje wszczepiamy to synkowi. Jest taki podekscytowany jak ogląda okręty, goni za mewami lub staje pod latarnią, patrzy w górę i mówi WOW 🙂

I, tak wiem, jest masa miejsc piękniejszych, ale to kocham i jest mi bardzo bliskie. Ot sentyment…

Nawet pisząc o tym wszystkim, uśmiecham się i widzę ganiającego malucha za piłką.

Macie też takie miejsce, do którego lubicie wracać?

 

Follow Ilona:

Ilona Klein-Tragier – redaktor i architekt potraw. Specjalizuje się w tworzeniu treści branżowych, na potrzeby mediów społecznościowych i stron www. Organizuje eventy, dba o wizerunek, żywienie i relaks. Jej pasją jest gotowanie, fotografia szczegółu i kulinarna oraz podróże.

podróże, fotografia, kuchnie świata, kawa i praca online ♥ naprawdę warto się zapisać na nasz newsletter!

FreshMail.pl
 

FreshMail.pl